Sprawdzone źródła pomysłów na treści do social mediów Twojej firmy. Co publikować, gdy „nie ma o czym pisać”?
Jednym z częstszych problemów przy prowadzeniu firmowych social media nie jest brak czasu ani nawet brak materiałów, ale przekonanie, że „nie ma już o czym pisać”. Po kilku miesiącach komunikacji można rzeczywiście odnieść wrażenie, że oferta została już pokazana, zespół przedstawiony, najważniejsze usługi opisane, a wszystkie oczywiste tematy wykorzystane. Wtedy zaczyna się szukanie inspiracji na siłę: przypadkowe święta z kalendarza, kolejne cytaty, ogólne porady albo publikacje przygotowane tylko po to, żeby profil nie wyglądał na opuszczony. Problem polega na tym, że odbiorca dość szybko wyczuwa treści tworzone bez konkretnego powodu. Tymczasem dobra komunikacja nie wymaga codziennego wymyślania zupełnie nowych tematów. Znacznie ważniejsze jest nauczenie się patrzenia na codzienną działalność firmy jak na źródło treści. Pytania klientów, realizowane projekty, proces pracy, zmiany w ofercie czy nawet drobne sytuacje powtarzające się podczas rozmów sprzedażowych mogą stać się punktem wyjścia do wartościowej publikacji. W praktyce większość firm ma znacznie więcej tematów niż miejsc w kalendarzu publikacji. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie ich szukać.
Warto też od razu porzucić założenie, że każdy post musi być wyjątkowy i poruszać temat, którego wcześniej nikt w internecie nie opisał. Odbiorcy nie oczekują od lokalnej firmy, kancelarii, akademii sportowej czy gabinetu odkrywania nowych dziedzin nauki. Chcą przede wszystkim jasnych odpowiedzi, przydatnych informacji i komunikacji pokazującej, że za marką stoją ludzie, którzy wiedzą, co robią. Ten sam temat można również przedstawiać wielokrotnie, jeśli zmienia się punkt widzenia, format albo grupa odbiorców. O usłudze można napisać z perspektywy ceny, procesu, najczęstszych obaw klienta, czasu realizacji albo sytuacji, w których najlepiej się sprawdza. Jedna dobra odpowiedź udzielona klientowi podczas rozmowy może więc dać kilka zupełnie różnych publikacji. Zamiast nieustannie szukać nowych tematów, warto nauczyć się rozwijać te, które firma już posiada. Poniżej zebrałem siedem źródeł inspiracji, do których można wracać praktycznie przez cały rok.
Zacznij od pytań, które naprawdę zadają klienci
Najprostszym źródłem pomysłów na treści są pytania, które firma słyszy przed zakupem, podczas realizacji usługi albo już po jej zakończeniu. Jeżeli klient pyta o coś raz, może być to przypadek, ale jeżeli podobne pytanie pojawia się regularnie, prawdopodobnie warto odpowiedzieć na nie również publicznie. Tak powstają treści, które mają realną wartość, bo nie wynikają z przypuszczeń marketera, tylko z rzeczywistych potrzeb odbiorców. Dobrym materiałem mogą być pytania o cenę, terminy, sposób rozpoczęcia współpracy, różnice pomiędzy wariantami usługi czy przygotowanie klienta do realizacji. Nie trzeba przy tym tworzyć od razu rozbudowanego poradnika. Czasem wystarczy pojedynczy post, krótka karuzela albo materiał wideo odpowiadający na jedno konkretne zagadnienie. Warto zbierać takie pytania w jednym miejscu i regularnie dopisywać kolejne po rozmowach telefonicznych, spotkaniach czy wymianie wiadomości. Po kilku tygodniach może się okazać, że powstała lista kilkudziesięciu tematów gotowych do wykorzystania. Dodatkową zaletą jest to, że publikując odpowiedzi wcześniej, firma ułatwia późniejszą rozmowę sprzedażową, bo część wątpliwości klienta zostaje rozwiana jeszcze przed pierwszym kontaktem.
Pokaż to, co dla Ciebie jest codziennością, a dla klienta niekoniecznie
Właściciel firmy często uznaje wiele elementów swojej pracy za zbyt oczywiste, żeby o nich mówić. Dla osoby z zewnątrz właśnie one mogą być jednak najbardziej interesujące. Klient zwykle nie wie, jak wygląda przygotowanie oferty, w jaki sposób powstaje projekt, jakie etapy poprzedzają realizację albo dlaczego konkretne rozwiązanie wymaga więcej czasu niż inne. Pokazanie fragmentu procesu pozwala jednocześnie edukować odbiorcę i budować zaufanie do marki. Nie oznacza to konieczności ujawniania know-how czy nagrywania całego dnia pracy od rana do wieczora. Można pokazać pojedynczy etap, narzędzie, fragment przygotowań albo decyzję, którą trzeba podjąć przed rozpoczęciem realizacji. Takie treści często są też dużo bardziej wiarygodne niż kolejny post mówiący wprost, że firma jest profesjonalna i doświadczona. Zamiast deklarować jakość, można po prostu pokazać sposób pracy. Warto więc od czasu do czasu spojrzeć na własne obowiązki oczami kogoś, kto nigdy wcześniej nie miał styczności z daną branżą. To, co zespołowi wydaje się zwyczajne, dla odbiorcy może być świetnym materiałem na post.
Ustal kilka stałych obszarów komunikacji
Szukanie pomysłów jest znacznie łatwiejsze, gdy firma wie, wokół jakich tematów chce regularnie budować swoją komunikację. Zamiast zaczynać każdy miesiąc od pustej kartki, warto określić kilka stałych obszarów, do których można przypisywać kolejne publikacje. W jednym przypadku będą to porady, oferta, realizacje, zespół i wiedza branżowa, w innym wydarzenia, edukacja, kulisy pracy oraz historie klientów. Nie chodzi o tworzenie skomplikowanej strategii ani sztywnego podziału, którego później trzeba pilnować za wszelką cenę. Takie obszary mają przede wszystkim porządkować myślenie i zapobiegać sytuacji, w której przez kilka tygodni firma publikuje wyłącznie o swoich produktach. Jeżeli kalendarz treści wygląda monotonnie, można od razu zobaczyć, którego rodzaju publikacji brakuje. Stałe obszary ułatwiają też zbieranie pomysłów, ponieważ każdą nową inspirację można od razu przypisać do odpowiedniej kategorii. Po pewnym czasie firma zaczyna posiadać własną bazę tematów, zamiast za każdym razem rozpoczynać proces planowania od zera. To proste rozwiązanie, ale potrafi znacznie zmniejszyć chaos związany z regularnym prowadzeniem social media.
Jeden temat wykorzystaj więcej niż raz
Jednym z największych marnotrawstw w komunikacji jest poświęcanie kilku godzin na przygotowanie dobrego materiału, opublikowanie go raz i natychmiastowe przejście do kolejnego tematu. Tymczasem jedna wartościowa treść może być punktem wyjścia do kilku następnych publikacji. Artykuł blogowy można skrócić do karuzeli, pojedynczej wskazówki, krótkiego filmu albo serii stories. Rozbudowany case study może zostać podzielony na opis problemu, pokazanie procesu, efekt końcowy oraz osobny post dotyczący wniosków z realizacji. Nawet odpowiedź na jedno pytanie klienta może zostać przedstawiona raz w formie tekstowej, a kilka miesięcy później jako krótkie nagranie. Nie oznacza to kopiowania tej samej treści słowo w słowo. Chodzi o wykorzystanie tego samego zagadnienia z innej perspektywy i dostosowanie go do konkretnego formatu. Trzeba też pamiętać, że większość odbiorców nie widzi każdej publikacji pojawiającej się na profilu. Temat, który właściciel firmy uważa już za „wykorzystany”, dla dużej części społeczności może być zupełnie nowy. Regularne wracanie do najważniejszych zagadnień jest więc nie tylko dopuszczalne, ale często wręcz potrzebne.
Zaglądaj do komentarzy, wiadomości i statystyk
Pomysły na kolejne publikacje mogą również podpowiadać sami odbiorcy. Komentarz pod postem, pytanie zadane w wiadomości prywatnej albo reakcja na konkretny materiał pokazują, jakie zagadnienia wzbudzają zainteresowanie. Warto zwracać uwagę nie tylko na najbardziej popularne publikacje, ale również na to, co dokładnie wywołało reakcję. Czasem dobrze działa nie cały temat, lecz pojedynczy przykład albo fragment posta, który można później rozwinąć. Statystyki pomagają z kolei zobaczyć, czy odbiorcy częściej zapisują poradniki, oglądają materiały zza kulis czy klikają w publikacje dotyczące konkretnych usług. Takich danych nie trzeba analizować codziennie ani tworzyć z nich rozbudowanych raportów. Wystarczy raz na jakiś czas przejrzeć wyniki i sprawdzić, czy pojawiają się powtarzalne schematy. Warto również obserwować pytania i dyskusje pojawiające się w grupach branżowych, na forach czy pod treściami związanymi z daną kategorią usług. Nie chodzi o kopiowanie cudzych postów, ale o zauważenie problemów i tematów, o których odbiorcy rzeczywiście chcą rozmawiać. Najlepsza inspiracja często nie pochodzi z generatora tematów, ale z uważnego słuchania własnej społeczności.
Korzystaj z kalendarza firmy, a nie tylko z kalendarza „nietypowych świąt”
Kalendarz może być bardzo dobrym źródłem inspiracji, ale pod warunkiem, że nie ogranicza się do Dnia Kawy, Dnia Uśmiechu i kolejnych przypadkowych okazji. Znacznie ciekawsze są wydarzenia rzeczywiście związane z działalnością firmy. Może to być rozpoczęcie sezonu, targi branżowe, ważny termin dla klientów, rocznica działalności, premiera produktu, okres rekrutacji czy moment zwiększonego zainteresowania konkretną usługą. W wielu branżach naturalnie powtarzają się również pytania sezonowe, które można zaplanować z dużym wyprzedzeniem. Dzięki temu firma nie musi każdego tygodnia zastanawiać się, co opublikować następnego dnia. Warto stworzyć prosty kalendarz obejmujący cały rok i zaznaczyć w nim najważniejsze momenty dla biznesu oraz jego klientów. Następnie wokół każdego wydarzenia można przygotować kilka różnych treści: zapowiedź, poradę, materiał zza kulis i późniejsze podsumowanie. Takie podejście pozwala również publikować w odpowiednim momencie, zamiast reagować dopiero wtedy, gdy dane wydarzenie już trwa. Dobry kalendarz komunikacji nie powinien więc zaczynać się od pytań „jakie święto jest jutro?”, lecz „co ważnego wydarzy się w naszej firmie i w życiu naszych klientów?”.
Stwórz własny bank pomysłów i regularnie do niego wracaj
Najgorszym momentem na wymyślanie posta jest chwila, w której publikacja powinna już znaleźć się na profilu. Presja czasu powoduje, że wtedy najczęściej wybiera się pierwszy dostępny temat, a nie ten najbardziej wartościowy. Dlatego warto prowadzić prostą listę pomysłów niezależnie od aktualnego kalendarza publikacji. Może to być dokument, arkusz, notatnik w telefonie albo tablica wykorzystywana przez cały zespół. Najważniejsze, żeby dopisywanie nowego tematu zajmowało kilka sekund. Dobry pomysł może pojawić się podczas spotkania z klientem, rozmowy telefonicznej, realizacji projektu albo nawet przy okazji czytania branżowego artykułu. Nie trzeba od razu przygotowywać gotowego tekstu — często wystarczy jedno zdanie przypominające, o czym później chcemy napisać. Po pewnym czasie taka baza staje się jednym z najcenniejszych narzędzi przy planowaniu komunikacji. Warto również co kilka miesięcy przeglądać starsze publikacje, ponieważ część z nich można zaktualizować, rozwinąć albo przedstawić w nowej formie. Dzięki temu pytanie „co dziś wrzucić?” stopniowo przestaje być problemem.
Nie potrzebujesz stu nowych pomysłów. Potrzebujesz dobrego sposobu ich zbierania
Regularne prowadzenie social media nie powinno polegać na nieustannym wymyślaniu coraz bardziej oryginalnych tematów. Firma ma już wiele materiału do komunikacji w swojej codziennej pracy, tylko często nie traktuje go w ten sposób. Rozmowy z klientami, realizowane projekty, pytania, wyniki, wydarzenia i obserwacje zespołu mogą dostarczać tematów przez wiele miesięcy. Kluczowe jest stworzenie prostego systemu, dzięki któremu dobre pomysły nie znikają chwilę po tym, jak się pojawią. Warto również zaakceptować fakt, że część najważniejszych tematów będzie wracać. Odbiorca potrzebuje czasu, żeby poznać markę, jej ofertę i sposób działania, dlatego nie każda publikacja musi wprowadzać zupełnie nowe zagadnienie. Znacznie lepiej konsekwentnie mówić o kilku ważnych kwestiach niż każdego tygodnia próbować zaskakiwać przypadkowym tematem. Z czasem firma zaczyna zauważać, które obszary komunikacji dają najwięcej możliwości i najlepiej odpowiadają na potrzeby jej odbiorców. Wtedy planowanie treści przestaje być comiesięcznym problemem, a zaczyna być naturalnym elementem prowadzenia marketingu.
Jeżeli mimo wszystko lista tematów regularnie się kończy, warto przyjrzeć się nie tylko samej kreatywności, ale również sposobowi planowania. Czasem problemem nie jest brak pomysłów, tylko brak miejsca, w którym można je zapisywać, brak stałych kategorii albo zbyt duża presja na tworzenie każdej publikacji od zera. Pomaga także spojrzenie na komunikację z perspektywy klienta, który często dopiero poznaje firmę i nie zna rzeczy dla zespołu całkowicie oczywistych. To właśnie te podstawowe pytania mogą okazać się najlepszym materiałem do kolejnych postów. Social media nie muszą być nieustannym wyścigiem za nowymi formatami i chwilowymi trendami. Dobrze prowadzona komunikacja opiera się przede wszystkim na regularności, użyteczności i znajomości odbiorców. Jeżeli te trzy elementy są uporządkowane, pomysły na kolejne treści zwykle zaczynają pojawiać się znacznie łatwiej.
7 najczęstszych błędów w prowadzeniu social media firmy. Sprawdź, czy nie popełniasz któregoś z nich
Firmowy profil na Facebooku czy Instagramie można uruchomić w kilka minut. Znacznie trudniej prowa

